Ci inni za murem - M. Kruczek
Już jako mała dziewczynka bałam się duchów i wszelakich potworów. Moja babcia, widząc to, powtarzała mi: „Nie musisz bać się zmarłych! Żywi są o wiele niebezpieczniejsi!”. Babcia miała rację, i to jeszcze jak!
Dzisiejszy post otwiera cytat z książki Marty Kruczek. Nie potrafiłabym inaczej, sama pamiętam podobne słowa, a groza, którą Marta opisuje, budzi lęk w każdym najniewinniejszym momencie dnia, jeśli tylko wyobrazisz sobie, że to może zaistnieć.
Przyzwyczajona do nie czytania w ogóle lub czytania opisów, ale bardzo szybko zapominania o nich, po raz kolejny zgłosiłam się do recenzowania. Pośród wielu chętnych jestem jedną z wybranych przez autorkę osób. Dzięki temu ponownie mogę podzielić się z Wami swoją opinią. Początkowo, sugerując się okładką przednią myślałam, że książka zawiera historię związaną z okresem wojennym, podejrzewałam również jakąś historię o niezrównoważonych psychicznie osobach. Och, jakże się myliłam! Kolejny raz pamięć z czytanych recenzji mnie zawiodła! I chociaż recenzje, które mniej więcej pamiętam wyglądały jak szale na wadze (oceny były ogromnie podzielone), to ja nie potrafię źle powiedzieć o tej historii. Co prawda zdziwiły mnie pewne podmienione fakty, ale chwała Ci kobieto za taką wyobraźnię!
Mila to zdolna, śliczna dziewczyna, która mieszkanie i życie dzieli ze swoim ukochanym. Pomyślałbyś, że jej życie jest idealne, bo cóż więcej do szczęścia potrzeba, jednak Mila przeczuwa, że jest powołana do czegoś więcej. Gdy Michał wraz z ich wspólnym przyjacielem Tomkiem i jego dziewczyną Eweliną postanawiają odwiedzić zamknięte na cały świat miasto, Mila bez przekonania przystaje na ten pomysł. Wkrótce paczka przyjaciół jedzie na urlop do tzw. miasta zombie. Tyle tylko, że polscy zombie to ludzie tacy jak my, no może poza nocą. Bo w nocy.. zapadają tak jakby w trans, w którym pragną zabić wszystko co żywe dostając przy tym nadludzkiej mocy. Po drodze mają parę przygód, a to nie mogą trafić do ośrodka, poznają kilku z zarażonych, doświadczą prawdziwej miłości, dowiedzą się czym jest zaufanie, padają ofiarami pigułek, a nawet dowiedzą się czym jest śmierć.
Przyznaję, że w wielu momentach Mila okropnie mnie denerwowała.. ta naiwność w stosunku do obcych mężczyzn, dopiero co stało się coś dla niej przykrego, a już ot tak przytula się do gliniarza i zapomina o tym wydarzeniu. Ta dziewczyna ma więcej szczęścia niż rozumu. Z jednej strony żałuję, że autorka nie opisała historii w 3 osobie, bo dowiedzielibyśmy się o wiele więcej, jednak tak jak jest też jest super. Marta! przyznaję się! Rozwiązałam zagadkę zanim ją wyjaśniłaś na końcu. Dawałaś dużo podpowiedzi i ogromnie się cieszę, że postawiłam na dobrą osobę we właściwym czasie. Próbowałaś mnie zwieźć i gdybyś dodała jeszcze kilka wątków na pewno wreszcie bym uległa. Zastanawia mnie jedno.. Bartek. Ten chłopak na pewno był zły, a już więcej się nie pojawił, Mila ani na moment go nie podejrzewała. Kolejna sprawa to widmo dziecka, do teraz nie rozumiem w jakim celu się pojawiało, co miało z tym wszystkim wspólnego. Telefony, początkowo o ile pamiętam, mieszkańcy miasta nie mogli ich mieć, więc domyślam się, że o internecie mogli pomarzyć, potem jednak jedno do drugiego dzwoni. Pogubiłam się xD Mam jednak nadzieję, że wyjaśnisz w kolejnej części te wszystkie zagadki i oczywiście to, co jest grane w rodzinie Karo (jednej z zombie).
Ja Wam Marty dziecko polecam jak najbardziej, bo cudownie się czyta polskiego autora i gdy akcja toczy się w naszym ojczystym kraju z Polakami. I mimo, że to fantastyka, autor pokazuje, że jest patriotą i kocha swój kraj. Martuś!, dziękuję Ci za to, że odważyłaś się powierzyć mi "Ci inni za murem", to wspaniała historia ucząca zaufania, ale i tego, że należy bać się żywych. A ja wkraczając w świat książki bałam się cholernie.
tytuł: Ci inni za murem
autor: Marta Kruczek
ilość rozdziałów: ?
ilość stron: 158
przełożył: -
wydawnictwo: ridero (2019)
ocena: 4/5

Komentarze
Prześlij komentarz