Jak zostać pisarzem? - red. A. Zawada
Doskonale pamiętam moje pierwsze opowiadanie. Pisałam w nim, o tym jak pokłóciłam się z przyjaciółką, a wspaniała wychowawczyni nas pogodziła. I jeszcze morał zawarłam! A to dopiero pierwsza klasa podstawówki.. Nie było za długie, zaledwie półtorej strony z małym rysuneczkiem u dołu kartki. Ale te półtorej strony przeświadczyło o tym, czy będę dalej pisać, czy nie.
Mama i ciocia były zachwycone. W końcu taka mała, a już pcha się w świat literatury. Były dumne. Widziałam to. Czułam to. Pamiętam, że kilkoro z dziewcząt też napisało opowiadania kilka dni wcześniej, ale ich historyjek Pani nie przeczytała na głos. Wtedy czułam jednocześnie wstyd i dumę. Nie wiedziałam, że dopiero najgorsze dla małej dziewczynki ma nadejść. Zostałam wyśmiana przez wychowawczynię przed całą klasą. Przed moimi przyjaciółmi. Wyśmiała moją historię, moje staranne pismo, mój rysunek. Już nie pamiętam, czy mówiłam o tym rodzicom, nie wiem nawet, czy wiedzą o tym.
A potem nastały kolejne lata podstawówki i wreszcie przyszło gimnazjum. Czas głupich zauroczeń i pisania wierszy o nieszczęśliwych miłościach. Znów byłam dumna z wypocin, które zachowałam sobie na pamiątkę. Ale szkoła mówiła o mnie co innego. Oceny dostateczne i dopuszczające z wypracowań tylko bardziej utwierdziły mnie w przekonaniu, że pisanie nie jest dla mnie.
Przyszedł czas na liceum. Starannie wybrane, by odciąć się od poprzednich znajomości, tych dobrych i złych. Zawsze byłam inna, więc i wybrałam inaczej. Nie żałuję. Nigdy nie będę żałowała tego wyboru. Na tapecie pojawiły się kolejne wierszyki. Tym razem były przepełnione pozytywami, a i wypracowania szły mi jakoś lepiej. Nauczycielka była nimi zachwycona, a przy próbnej ustnej maturze, cała klasa słuchała mnie z uwagą. Kilka osób było nawet złych, że skończyłam swoją wypowiedź. Tak. Wtedy pierwszy raz od ponad dziesięciu lat pomyślałam, że może jednak te pisanie jest dla mnie.
A potem poszłam na studia. Pisanie pracy licencjackiej to nic fajnego, jeśli musisz pisać to, czego tak na prawdę nie chcesz. Ale zdałam. O własnej książce zapomniałam, aż do dziś..
No właśnie, to dobry moment, żeby spytać, czy zastanawiałeś się może, do kogo skierujesz swój tekst. Czy wiesz coś o swoim potencjalnym czytelniku?
W ręku trzymam "Podręcznik dla przyszłych autorów".Dzięki Wydawnictwu Bukowy Las znów dostałam nadzieję, że nic nie jest stracone. Przystępne opisy, język lekki i przyjemny. Ogrom przykładów i porównań. Porady pisarzy. Wspaniale jest mieć go tylko dla siebie. W każdej chwili można zerknąć i coś sobie przypomnieć, przećwiczyć. Tak! Ćwiczenia też tam znajdziecie. Zakup tej książki to najlepsza inwestycja w siebie, jaką może zrobić przyszły rozmarzony pisarz. To podręcznik jakiego jeszcze nie było. Chwilami dowcipny, ale mimo wszystko tłumaczy co do czego i daje kopa do działania. Krótkie tematyczne rozdziały otwierają przed nami świat z pozoru nieosiągalny. Polecam każdemu, kto kiedykolwiek marzył o napisaniu własnej książki, nawet po to, by schować ją do szuflady. Nie będę Wam się więcej rozpisywać, chcę zachować mój tok na coś innego ;] a Wam radzę biec czym prędzej do najbliższej księgarni po "Jak zostać pisarzem?".
tytuł: Jak zostać pisarzem? Podręcznik dla przyszłych autorów.
autor: Urszula Glensk, Marcin Hamkało, Karol Maliszewski, Leszek Pułka, Paweł Urbaniak, Andrzej Zawada
ilość rozdziałów: 19
ilość stron: 295
przełożył: -
wydawnictwo: Bukowy las (2019)
ocena: 4/5




Komentarze
Prześlij komentarz