Karykatura

Jakiś czas temu dostałam propozycję rysunku. Nie widziałam co o tym myśleć, ponieważ zostałam polecona przez osobę, która nie za bardzo za mną przepadała. Nie wiedziałam, czy ta osoba ocenia moje rysunki komicznie, czy stwierdziła, że podejmę się i dam radę. Miałam wykonać karykaturę.

Ci co znają moje podejście do rysunku wiedzą czym jest dla mnie ta forma tworzenia. Wiedzą, że nie potrafię, nie chcę i karykatura kuje mnie gdzieś w środku. Jednak podjęłam się wyzwania.

Karykatura miała powstać z okazji 40 urodzin Pana Jacka (jakiego? któż to wie ;]). 
Byłam wygrana, bo osoba obdarowująca miała gotowy pomysł w głowie. Nie powiem, bo trochę się bałam jak to wyjdzie. W końcu to moja pierwsza karykatura. 

Początkowo zrobiłam sobie zarysy traktora i głowy naszego bohatera. Następnie małymi kroczkami i do przodu działałam. Karykatura miała być zabawna i ja, jak to ja, zamiast rysować z luźnym nadgarstkiem, starałam się ile sił, by obdarowany był zadowolony. Czy jest? Tego nie wiem, ale wiem, że format A3 na pewno nie da się schować za szybą na komodzie :]. 

Zaczęłam od traktora. Uwierzcie, koła to była dla mnie katorga, po maszynie przeszłam do rysunku twarzy, a ta jak zwykle wyszła mi za jasna. Gdy już główne źródła zainteresowania ukończyłam, wzięłam się za telefon i garniak bohatera. A na samym końcu doszły napisy. 

Czy jestem zadowolona? Oczywiście! Choć wiadomo, że mogłoby być lepiej. Czy karykatury zawitają częściej? Hmm tego nie wiem, wiem jednak, że zmieniłam do nich nastawienie i jeśli ktoś będzie chętny, to ja z przyjemnością taką stworzę. A teraz oceńcie sami.

Komentarze