Ring Girl - K. N. Haner
Do tej recenzji przygotowywałam się odkąd tylko dostałam książkę do rąk. Od dziecka uwielbiam klimat boksu, walk wręcz, ogólnie jakiejkolwiek sztuki walki. Z uśmiechem na twarzy wspominam moje przygody z Doce Pares Polska. Książka, o której dziś opowiem jest jak wyjście na ring. Tu też nie wiesz co może przynieść ci finał.
Jestem osobą, która ocenia po okładce. Tak przyznaję się do tego. Jestem niestety również osobą, która ocenia książki autora bez ich znajomości. Robię to rzadko, ale jednak mi się zdarza. Takim przypadkiem były książki Kasi. Wciąż nie potrafię przyznać się sama przed sobą, że wątki z łóżkiem mi się podobają, że lubię jak się robi gorąco. Jednak nie mogę powiedzieć, że lubię, gdy takich sytuacji jest dużo, bezczelnie, boleśnie i nachalnie, bo byłoby to kłamstwem. Mój mózg wciąż próbuje wpleść do mojej głowy, że to fantastyka, przygodówki są dla mnie wciąż jedynymi numerami jeden. Do twórczości Haner podchodziłam z dystansem, mówiłam E tam.. romansidło, pewnie się pieprzą na każdej stronie. Ale najbardziej raziło mnie w opisach, że bohaterzy, cała akcja, nie jest stąd. Zaryzykowałam. To najlepsze ryzyko jakie mogłam podjąć.
Życie w kłamstwie wydaje się proste. Wystarczy po prostu nie mówić prawdy. Brzmi banalnie, ale na dłuższą metę jest to okropnie męczące.
Historię Eden i Logana pochłonęłam w trymiga. Córka mistrza świata w boksie, następnie trenera młodych talentów mieszka w Nowym Jorku. Tam studiuje, bawi się jak każdy młody dorosły. Nie ma przyjaciół, jedyną jej bliską osobą jest Carter - kumpel do łóżka. Z ojcem coraz trudniej się dogadać. Na dodatek wychodzą na jaw skrywane przez lata tajemnice rodziny. Na szczęście i nieszczęście, na drodze dziewczyny staje pretendent do tytułu mistrza świata w boksie, były wychowanek ojca Eden. Ich rodziny się nienawidzą, mają swoje tajemnice, co nie co za uszami, ale mimo wszystko tę dwójkę ciągnie do siebie. Czy kłamstwa, przemoc i szantaże pokonają na ringu siłę miłości, sprawiedliwość i prawdę?
Od pierwszej strony się zakochałam. "Ring girl" jest dla mnie takim wyjątkiem jak "Niebezpieczna gra" Wituszyńskiej, gdy już kończysz, to chcesz po nią sięgnąć kolejny raz i kolejny, i kolejny, i tak w nieskończoność. Czytałam o tym, co zawsze mnie pociągało i nie nudziłam się, jak to zazwyczaj z początku książki bywa. Kasia spokojnie nas wprowadza w klimat NY, ale nie na tyle, byśmy zdążyli odłożyć książkę na półkę. Na ring wrócę ponownie, żałuję jedynie, że ta historia tak szybko się zakończyła. Wbrew pozorom nie ma tu sporo scen łóżkowych, więcej jest smaczków bokserskich. Historia opisana jest w pierwszej osobie i to idealnie wpływa na nasze trybiki. Tak, tu też można rozwiązać zagadkę. Poczułam na własnej skórze, że Kasia ma lekkie pióro, dobry humor i bogatą wyobraźnię, by zaszczycić nas kolejnymi dobrymi historiami. A o ile kojarzę, to jeszcze parę asów w rękawie ma. Rzucam więc rękawicę (na ring), by znów mnie zaskoczyła <3
"Ring Girl" to książka o miłości do sportu i prawdy, o tym, że nie należy karać dzieci za błędy rodziców. To historia, która raduje serce i pokazuje, że marzenia są do spełnienia, a nasze życie należy do nas i tylko my możemy o nim decydować. Warto walczyć o to, w co się wierzy.
Za możliwość pokochania całym sercem "Ring Girl" dziękuję wydawnictwu Wydawnictwo Kobiece.
tytuł: Ring Girl
autor: K. N. Haner
ilość rozdziałów: 47
ilość stron: 273
przełożył: -
wydawnictwo: kobiece (2019)
ocena: 5/5


Komentarze
Prześlij komentarz