Śmierć przychodzi pocztą - A. H. Gabhart
Nie pamiętam, bym kiedykolwiek nie miała pietra wchodząc w ciemny zaułek, nie ważne czy w pracy, czy przechodząc w dzień. Przez okno mojego pokoju przebijało się światło latarni ulicznej. Zawsze było na tyle jasno, by można było rozpoznać, co znajduje się w pokoju. Teraz wiem, że nie boję się ciemności, a tego co w niej może być.
Pozostajemy w klimacie policyjnym. "Śmierć przychodzi pocztą" to II tom cyklu Zagadek Hidden Springs. Jednak bez obaw! By sięgnąć po "Śmierć.." nie trzeba znać części pierwszej, to niezależna historia.
Hidden Springs to małe miasteczko, w którym każdy wszystko o wszystkim i każdym wie. Nie dzieje się tu zbyt wiele, za wyjątkiem zawałów serca, udarów, czy przejazdu na czerwonym świetle. O przepraszam, w zeszłym roku pojawiło się morderstwo na schodach miejscowego Sądu (historia z I tomu), ale pomijając to jedno wydarzenie, nie ma tu zupełnie niczego, co mogłoby człowieka zaniepokoić. Miejscowa policja trzyma rękę na pulsie, o czym raz na tydzień informuje w Gazette miejscowy dziennikarz, istny rzep na psim ogonie, Hank Leland. Ten człowiek jeszcze nie wie, że artykuł, który wyda w najbliższą środę, przysporzy jego miasteczku nie lada kłopotu.
Wtorek. Popołudnie jak każde inne. Michael Keane, zastępca szeryfa, ten wieczór chciałby spędzić jak wszystkie poprzednie. Marzyć o ukochanej w swojej łódce łowiąc ryby. Niestety jego ciotka, ostatnia kobieta z rodu Keane, założycieli miasteczka, stara nauczycielka matematyki, poprosiła bratanka, by ten zawiózł ją oraz jej koleżanki na występ do pobliskiego Eagleton. I tak się wszystko zaczęło. Mike mógł odmówić, jednak cenił ciotkę Lindy i zgodził się na jej prośbę. W drodze na spektakl, natknęli się na mężczyznę chcącego skoczyć z mostu wprost do brudnej rzeki. Co za ironia, że właśnie klarowność wody pozwoliła Michael'owi na szybką reakcję odciągnięcia niedoszłego samobójcy od barierki mostu. Gwałtowne uderzenie głową człowieka o asfalt nie przeraziło Mike'a tak, jak to, co nieszczęśnik mu powiedział. Będziesz żałował, że mnie nie popchnąłeś odbija się głośnym, długim echem w głowie policjanta. Co to ma znaczyć? Czy coś mu grozi? Co popchnęło faceta do skończenia ze sobą i takich słów? Michael'owi pytań z każdą godziną przybywa, w tym czasie śmierć wybrała sobie po raz kolejny Hidden Springs.
Gdy już całe miasteczko okrzyknęło zastępcę szeryfa bohaterem, i powoli zaczęła przygasać znienawidzona chwała, Mike dostaje anonimową kopertę, a w niej list oraz zdjęcia uśmiechniętej, na oko czternastoletniej Hope, drugiego ujęcia nie można wymazać z pamięci. Ta sama dziewczynka z przerażeniem w oczach leży na ziemi i bez wątpienia nie żyje. Rana po pocisku na środku czoła. Tę samą korespondencję dostaje miejscowy dziennikarz, a kolejna ofiara zdaje się być bliżej naszego bohatera. Wszystko wskazuje na to, że mordercą jest niedoszły samobójca. Czy Mike dowie się prawdy? Czy zdoła uratować ukochane osoby? Czy warto zaufać zwierzęcym intuicjom?
Wewnątrz nie paliły się żadne światła.- Powinnaś zostawiać światło w korytarzu.- Po co bym to miała robić? Nigdy nie bałam się ciemności.- Nie chodzi o ciemność, ale o to, co w niej może być.
Powiem Wam, że kryminał "Śmierć przychodzi pocztą" zaskoczył mnie. Fantastyczny pomysł na fabułę, dialogi realistyczne, a każde skrzypnięcie podłogi strychu rodzi w czytelniku podejrzenia. To była dobra lektura. Lekka, płynna i ciekawa. Moje podejrzenia padły na pewną osobę bez żadnych podstaw i wiedziałam, że to niemożliwe, a mimo to.. Zaskoczeniem było dla mnie rozwiązanie zagadki, po co, dlaczego, i przez kogo. Tak, był lekki, a nawet ogromny szok. Do teraz próbuję ułożyć sobie w głowie, co tam się wydarzyło i odpowiedzieć na pytanie, gdzie w tym sens. Autorka potrafi świetnie zmylić czytelnika. Jeśli będziecie chętni na ten kryminał, pamiętajcie: nic nie jest tym, co się wydaje, a najlepiej zaufajcie zwierzakom (w realnym świecie również!). Nie dość, że wyczują zagrożenie, to i Was obronią (i nie mówię tu tylko o psiakach). Co by więcej napisać.. pierwszy raz nie wiem, co powiedzieć o swoich wrażeniach. Zbyt mało czasu minęło od przeczytania.
Podsumujmy więc. Kryminał jest bardzo ciekawy. Człowiek się nie znudzi (nie ma takiej opcji!), jest dokładnie to, co w kryminale być powinno (według mnie), jest sporo krwi i 4 zabójstwa plus te ze wspomnień mordercy (bez obaw, nie zwymiotujesz, to nie horror). A zakończenie? Zakończenie to huśtawka emocji. Miłość pomieszana z nienawiścią. Nic więcej nie powiem. Jestem skołowana :]
tytuł: Śmierć przychodzi pocztą
autor: Ann H. Gabhart
ilość rozdziałów: 34
ilość stron: 357
przełożył: Magdalena Peterson
wydawnictwo: Dreams (2019)
ocena: 5/5


Komentarze
Prześlij komentarz