Tak Cię straciłam - J. Blackhurst
Gdy byłam mała buntowałam się przed zabawą lalkami, gdy byłam starsza buntowałam się przed wmawianiem mi, że kiedyś będę miała dzieci. Dziś mam córkę i zrobiłabym wszystko, byle jej nic złego się nie przytrafiło. Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o matczynej miłości, koniecznie musisz sięgnąć po tę książkę.
To moje pierwsze spotkanie z tą autorką, ale nie pierwsze z tym tematem. Co prawda nie pamiętam tytułu mojego pierwszego zainteresowania, ale druga za to utkwiła mi w pamięci. "Bezdomna", bo o niej mowa, autorstwa Katarzyny Michalak wprowadziła mnie w świat, o którym nie miałam pojęcia. Dzięki tej książce było mi bardzo łatwo przejść przez świat Susan Webster. Myślałam, że nic mnie w książce nie zaskoczy, a jednak.. :]
Powieść opowiada historię młodej matki, niepamiętającej kulminacyjnego momentu, śmierci własnego dziecka. Susan zostaje oskarżona za uduszenie swojego trzymiesięcznego synka w wyniku depresji poporodowej. Trafia do zakładu psychiatrycznego, gdzie po dobrym sprawowaniu zostaje zwolniona po odbyciu połowy kary. Wydawałoby się, że książka będzie opowiadać jak Susan stara się dotrzeć do prawdy, dlaczego zabiła z zimną krwią swojego ukochanego synka oraz jak będzie starała się wrócić do naszej szarej codzienności, gdyby ktoś nie zaczął podrzucać kobiecie obecnych zdjęć i rzeczy należących do jej synka. Kobieta jest zdruzgotana absurdalnymi sytuacjami, które miały miejsce, biorąc pod uwagę, że zmieniła swoje dane oraz adres zamieszkania. Na szczęście z pomocą przychodzi przyjaciółka - współlokatorka pokoju z psychiatryka oraz tajemniczy reporter. W trakcie ich prywatnego śledztwa kobieta może liczyć na delikatne wsparcie odtrąconego ojca i byłego już męża. Ale czy zdaje sobie sprawę, że oprócz jednej zagadki rozwiąże kilka? Czy zdoła zaufać samej sobie? Czy jej synek jakimś cudem żyje i uda się jej ułożyć życie na nowo?
Nie wiem, kiedy robi mi się sucho w ustach i język mam szorstki jak papier ścierny. Nie pomaga przełykanie, jakbym w ogóle przestała produkować ślinę. Czuję ucisk w klatce piersiowej i nagle uprzytamniam sobie, że bije mi serce i krew uderza do głowy, a to dzieje się tylko w takich sytuacjach jak ta.
Przyznaję szczerze, że od początku wiedziałam co się tu święci. Czułam, że lektura jest ciekawa od pierwszej strony, ale nie potrafiłam znieść myśli, że dobrze nie zaczęłam czytać, a już wszystko rozgryzłam. Thriller wydawał mi się łudząco podobny do polskiej historii, dopóki nie zaczęły się włamania. I od tamtej pory za całą sytuację miałam swojego wytypowanego bohatera. Autorka doskonale podpowiada jak wykluczać kolejno bohaterów, ale takiego zakończenia się nie spodziewałam. Oczywiście nie mam tu na myśli finał, czy Susan odnajdzie syna, ale o człowieku, który pociągał za sznurki. Co prawda na początku powieści przemknęła mi przez myśl Uważaj na.. (nie chcę zdradzać Wam płci :]), ale tak jakoś wypadło mi to z głowy. Z początku trudno było mi zrozumieć osobne rozdziały z przeszłości Willy'ego. To one głównie dają nam jasny przekaz na co zwracać szczególną uwagę przy śledztwie. Ale czy na pewno wyjaśni wszystko?
Jenny Blackhurst to brytyjska autorka thrillerów psychologicznych. Na swoim koncie ma już 3 powieści przetłumaczone na język polski: "Czarownice nie płoną", "Zanim pozwolę ci wejść" oraz "Tak cię straciłam". Tę ostatnią polecam z całego serca każdej kobiecie, każdej matce i.. nie tylko!
Za możliwość recenzji "Tak cię straciłam" dziękuję wydawnictwu Albatros.
tytuł: Tak cię straciłam
autor: Jenny Blackhurst
ilość rozdziałów: 66
ilość stron: 411
przełożył: Maria Olejniczak - Skargård
wydawnictwo: Albatros (2019)
ocena: 4/5



"Dziennik Nudziary"
OdpowiedzUsuńMoje klimaty. Czytałabym.. :D Piękne zdjęcia i jak zawsze świetna recenzja <3
MOJA ODPOWIEDŹ
Dziękuję <3 pędź prędko do księgarni po nią! Jeśli jeszcze nie wykupili wszystkich egzemplarzy <3