Wezwanie - J. Grisham

Do recenzji "Wezwania" mówiąc z grubsza nie jest mi łatwo przysiąść. Nie jest to książka z gatunku, który uwielbiam, mimo to dałam jej szansę. Ba! Sama o nią poprosiłam Wydawnictwo. Niestety tę powieść mogłabym opisać w zaledwie kilku prostych zdaniach, ale z całego serducha postaram się ją Wam przybliżyć, co nie będzie dla mnie proste.

"Wezwanie", jest thrillerem po raz pierwszy (w oryginale) wydanym w 2002 roku. Wersję, którą trzymam w ręku jest drugim wydaniem w Polsce. Cała historia jest ściśle związana ze światem prawniczym.

John Grisham urodzony 8 lutego 1955 roku w Jonesboro, jako drugi z pięciorga rodzeństwa. Ukończył studia prawnicze. Jest autorem 38 powieści, w tym 6 przeznaczonych młodzieży. Wraz z żoną René ma dwójkę dzieci, Ty'a i Sheę. Jest szczególnie związany z miasteczkiem z powieści, którą Wam dziś przedstawię - Charlottesville - gdyż tam zamieszkuje; Grisham ma również drugą posiadłość: wiktoriański dom na farmie nie daleko Oxfordu.

Już od pierwszych stron dowiadujemy się o kim będzie historia. Aktualnie znajdujemy się w biurze czterdziestotrzyletniego rozwodnika - profesora Nathan'a Ray'a Atlee na Wydziale Prawa Uniwersytetu Wirginii w Charlottesville, który dostał list od śmiertelnie schorowanego ojca - emerytowanego Sędziego Reuben'a V. Atlee. List okazuje się tytułowym wezwaniem do rodzinnego Clanton, by omówić z synami (Ray'em i Forrest'em) sprawy dotyczące zarządzenia majątkiem po nieuchronnie zbliżającej się śmierci Sędziego.
Ray nigdy nie miał dobrych stosunków z ojcem, a rodzinny dom "Klonowy Zdrój" najchętniej wyrzuciłby z pamięci. Mimo wszystko postanawia spełnić prawdopodobnie ostatnią prośbę i rusza w piętnastogodzinną drogę do domu rodzinnego.
Posiadłość jak zwykle czeka z otwartymi drzwiami, bowiem Sędzia nawet pod swoją nieobecność nie zabezpieczał domu przed złodziejami. Nie miał po co, wszystkie pieniądze jakie posiadał rozdawał potrzebującym lub kochance, a do własnych dzieci żywił urazę.
Wiedząc, że ojciec ubóstwia punktualność, mężczyzna woli poczekać 2 godziny w kuchni. Sędzia w tym czasie śpi na kanapie, a syn widząc jego pojemnik z morfiną nie chce przerywać mu odpoczynku.
Punktualnie o 17 zaczyna się lawina stresu i paranoi. Sędzia nie żyje od kilku godzin, a Ray w poszukiwaniu jakiegokolwiek testamentu odnajduje schowane za komodą 27 pudełek z kwotą trzech milionów stu osiemdziesięciu tysięcy dolarów! Z myślą, co może zrobić jego brat narkoman z taką kupą forsy, postanawia zataić przed Forrest'em i skarbówką znalezioną gotówkę oraz schować ją w bezpiecznym miejscu. Wkrótce dowiaduje się, że na brudne miliony Sędziego ktoś jeszcze chce położyć swoje oślizgłe łapska. Czy Ray zdoła ocalić własne życie? Kim jest Król pozwów? Czy miliony schorowanego Sędziego zdradzą swoje pochodzenie?

- Powiedziałeś jej prawdę?
- Z największą przyjemnością.
- Da sobie radę. Kobietami nigdy nie należy się zanadto przejmować. Pamiętasz starego Waltera (…) taki chudy jak szczapa, wywoził z miasta gruz (…)... Krążą plotki, że trzyma w  domu pół miliona dolców w gotówce, więc Claudia zagięła na nim parol (…). A gość opowiada swoim kumplom, że musi codziennie brać viagrę.
- Jurny staruszek.
- Baba go wykończy (…). Tu masz oficjalną wycenę domu.

Szczerze mówiąc, po książkę napisaną przez Grisham'a sięgnęłam, bo skusił mnie opis. Historia, którą tam przedstawia (na okładce) daje pole do popisu naszej wyobraźni. Jeszcze zanim przekonałam się po kilku rozdziałach co tu zastanę, wciąż miałam nadzieję, że będzie więcej dochodzenia, tropienia, krwawej jatki. Nie liczyłam na morderstwa, ale na więcej zastraszania, lawirowania we własnej chciwości. Krótki, choćby dwu zdaniowy romans też by nie zaszkodził. Tym bardziej, że jest z kim, a autor mógłby bardziej pogmatwać nam w głowach. Mówiąc krótko przez jakieś 250 stron okropnie się nudziłam, wciąż mając nadzieję, że wreszcie się coś rozkręci. No i rozkręciło. Na bardzo krótko (ale jednak!), po czym wszystko się ucięło i ni stąd ni zowąd dostajemy masę wyjaśnień. Książka jak dla mnie jest bardzo przewidywalna. Gdy Ray krążył kolejny raz cessną w powietrzu, ja już przeczuwałam, kto jest sprawcą włamań w jego mieszkaniu. Przyznam, że autor starał się nas zmylić, zachować w czytelniku niepewność, jaką? Lepiej sięgnijcie sami po książkę, by się tego dowiedzieć. Mimo wszelkiej nudy mogę polecić "Wezwanie". Ba! W jednym momencie nawet się uśmiałam, a po dłuższym zastanowieniu się, można znaleźć przesłanie, jak leczyć się z nałogu, co może zrobić z nami chciwość i okłamywanie najbliższych. Kolejnym plusem jest duża ilość krótkich rozdziałów. Thriller czyta się bardzo sprawnie i pomijając dużo opisów hobby, które posiada Ray, można spędzić z książką wieczór bez większych zobowiązań.

tytuł: Wezwanie
autor: John Grisham
ilość rozdziałów: 39
ilość stron: 351
przełożył: Andrzej Leszczyński
wydawnictwo: Albatros (2019)
ocena: 3/5


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Był sobie pies 2 - W. B. Cameron

W labiryncie - D. Carrisi

Tajemniczy Ogród - F. H. Burnett