Żółwie aż do końca - J. Green

Gdy się stresuję, pocą mi się dłonie. Gdy się stresuję, nie potrafię usiedzieć w miejscu. Gdy się stresuję odrywam palcem wskazującym skórę wokół kciuka, zapominając, że robię sobie krzywdę. Spływa kilka kropel krwi. Tak. To moje natręctwo. Marta.

Historia, którą zawiera książka "Żółwie aż do końca" nie jest lekka. Przynajmniej nie w dosłownym sensie lekkości. Czyta się ją szybko, i jest to dodatkowy powód, by móc zatrzymać się przy niej na trochę dłużej.

Aza Holmes, bo o niej dziś opowiem, cierpi na natręctwa. Nie wierzy we własne "ja", więc szczypiąc własny palec do krwi, sprawdza, czy jest prawdziwa. Mieszka sama z mamą, tata zmarł nagle przed domem. Przepraszam, wkradł się błąd. Mieszka z mamą i demonem siedzącym w jej głowie. Nie jest to demon jako stwór, o którym uczy nas religia. Nie. Nie. Aza demonem nazywa swoje natrętne myśli, z którymi podejmuje próbę walki. Jak się domyślasz, na marne. Nie neguję, że jesteś zdrowy/a, ale możesz domyślić się, jak Holmesik się czuje w bardzo prosty sposób. Pewnie nie raz "wbiła" Ci się do głowy jakaś piosenka, często nawet w trakcie przerwy snu, gdy idziesz za potrzebą do ubikacji. Tak. To właśnie spirala myśli. Wyobraź teraz sobie, że szesnastoletnia półsierota wciąż kłóci się sama ze sobą, by sprawdzić, czy nie zaraziła się jakimś paskudztwem przez sprawdzanie swojej realności. Początkowo była to tylko zwykła niepewność, która przerodziła się w chorobę na podłożu psychicznym.
"Wszystko pięknie, panie naukowcu, ale prawda jest taka, że Ziemia to płaski talerz spoczywający na grzbiecie ogromnego żółwia. (...) No dobrze, ale na czym w takim razie spoczywa żółw? (...) Na grzbiecie drugiego żółwia. (...) A tamten żółw? (...) Nic pan nie rozumie. Pod nim jest kolejny żółw i tak aż do końca. (...)" Żółwie aż do cholernego końca, Holmesy. Próbujesz znaleźć tego, który jest na samym dole, ale to nie tak działa.
Mam już tak, że zanim sięgnę po książkę zerkam na opis, wiadomo.. każdy chce przeczytać coś, co mu się spodoba. Przecież nie jestem masochistką i moim celem nie jest męczenie samej siebie. Opis mi się oczywiście spodobał, inaczej nie opisywałabym jej Wam teraz. Czułam, że w pewnym sensie Aza i ja jesteśmy do siebie podobne. Tak samo dziwne. Tak samo ponure. Podobnie kaleczące własne palce. Jednak już taki ze mnie flips, że zanim książkę łaskawie wezmę do rąk, z opisu zostaje mi tylko dziewczyna, lat 16, ściska palec, jakiś chłopak i.. tyle. Nic. Pustka. Otwieram książkę. Kilka pierwszych zdań i już widzę, że to nie moja bajka. Narracja pierwszoosobowa. Sporo opisów, co dzieje się w głowie Azy.. Mówię kurcze.. jak ta książka mnie męczy, no nie polubię się z tym autorem. I wiecie co? Zaczynam się wczuwać w Azę. Zdałam sobie sprawę, że przecież sama non stop prowadzę takie monologi, a w pewnym okresie sama miałam wrażenie, ze oglądam o sobie film, a nie w nim uczestniczę. Green doskonale pokazuje, jak Aza cierpi, co dzieje się w jej głowie. Nie warto tego lekceważyć, oj nie. Autor pokazuje nam o sile przyjaźni, miłości, uczciwości. I to, jak każdy nastolatek pierwszą miłość przeżywa na swój sposób. Chyba wiesz, że pierwsza miłość to nie tylko kwiatki, skowronki i motylki? Owszem, tak jest w romansidłach. A tu..

Aza Holmes nie chciała brać udziału w poszukiwaniu milionera z sąsiedztwa. Prawda. Brakowało jej pieniędzy, zresztą komu jej nie brak? A nagroda jak dla niej była ogromna. Chętnie zobaczyłaby starego kumpla, ale czy on ją pamięta? Czy nie weźmie jej nagle ożywionej ponownie przyjaźni za węszenie za ojcem? Green wspaniale przedstawia wzloty i upadki nastolatków, pokazuje jak ich amatorskie śledztwo doprowadza do wypadku, do miłości, do kłótni, aż wreszcie do upragnionej ciszy i spokoju. Jak mu się to udaje? Zajrzyjcie do "Żółwie aż do końca" sami, i oceńcie, bo ta książka to nie tylko historia o chorej nastolatce rozwiązującej jakąś zagadkę. To historia, gdzie możecie znaleźć swoje "ja", bo żółw znajduje się pod kolejnym i kolejnym, i tak aż do końca :]

Za możliwość recenzji powieści Johna Green'a, autora bestsellera "Gwiazd naszych wina" dziękuję wydawnictwu Bukowy Las. Kolejny raz wasze książki mnie nie zawiodły. Dziękuję.

tytuł: Żółwie aż do końca
autor: John Green
ilość rozdziałów: 24
ilość stron: 296
przełożył: Iwona Michałowska - Gabrych
wydawnictwo: Bukowy Las (2017)
ocena: 4/5



Komentarze

  1. "Dziennik Nudziary"
    Świetna recenzja. Jak wiesz, jestem fanką Johna Greena i ta książka- choć zupełnie inna od poprzednich- również trafiła w mój gust

    MOJA ODPOWIEDŹ
    Nie znam większego fana niż ty <3 Dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Był sobie pies 2 - W. B. Cameron

W labiryncie - D. Carrisi

Tajemniczy Ogród - F. H. Burnett