Kolejna rocznica
Nie jestem idealnym rysownikiem, nie mam w tym kierunku wykształcenia. Pracuję metodą prób i błędów, a i ta coraz rzadziej do mnie przychodzi. Jakakolwiek wena omija mnie z daleka. Dlatego dziś mam zamiar pokazać tu coś, czego ten blog jeszcze nie ma.
Portret ten powstał prawie 3 lata temu. Powstał na prośbę koleżanki z pracy, od której nie usłyszałam żadnego dziękuję, ani nie dostałam żadnego profitu. Spędziłam kilka dni, marnując mój czas z rodziną, by powstał poniższy portret. W sumie.. z drugiej strony nie żałuję. Mam nauczkę, by nie wszystkim ufać, no i portret mi się podoba. A to jedyna pamiątka po nim. Nie pamiętam już jego formatu, ale widząc ile zajmje najkrótszy brzeg kartki, mniemam, że jest to format A4. Użyłam standardowo ołówków Koh-i-noor, przecież innych nie mam. Dziś widzę błędy na portrecie, jutro będę widziała ich jeszcze więcej. Mam nadzieję, że więcej ich nie popełnię. A! I w dobie ogólnej paniki przez koronawirus, pamiętajcie o bliskich nie tylko "od święta"!
Portret ten powstał prawie 3 lata temu. Powstał na prośbę koleżanki z pracy, od której nie usłyszałam żadnego dziękuję, ani nie dostałam żadnego profitu. Spędziłam kilka dni, marnując mój czas z rodziną, by powstał poniższy portret. W sumie.. z drugiej strony nie żałuję. Mam nauczkę, by nie wszystkim ufać, no i portret mi się podoba. A to jedyna pamiątka po nim. Nie pamiętam już jego formatu, ale widząc ile zajmje najkrótszy brzeg kartki, mniemam, że jest to format A4. Użyłam standardowo ołówków Koh-i-noor, przecież innych nie mam. Dziś widzę błędy na portrecie, jutro będę widziała ich jeszcze więcej. Mam nadzieję, że więcej ich nie popełnię. A! I w dobie ogólnej paniki przez koronawirus, pamiętajcie o bliskich nie tylko "od święta"!


Komentarze
Prześlij komentarz