Chicago w ogniu - E. Camden
Istnieją cztery naturalne klęski dla ludzkości. Można nad nimi zapanować nastawiając jeden przeciw drugiemu. Wszystkie niosą spustoszenie. O którym dziś opowiem? Ogień, woda, powietrze czy ziemia?
W powieściach Elizabeth Camden uwielbiam tę ukrytą grozę, jaka czai się za każdym zakrętem, a mimo to wciąż czeka na odpowiedni moment. To dopiero drugie moje spotkanie z autorką i ponownie, muszę przyznać, nie zawiodłam się na niej. Historyczne tło dodaje realizmu całej powieści. A wiecie już, że ja takie książki sobie bardzo cenię.
Ta powieść jest inna, wyjątkowa, przyjemna. Bo czy nie miło czytać o Polakach jak podbijają emigracją Amerykę, ale nadal walczą za ukochaną Polskę? Z tej książki dowiesz się więcej o naszej przeszłości niż z podręczników do historii. Ostrzegam! To mała skarbnica wiedzy.
"Chicago w ogniu" przenosi nas do XIX wieku, gdzie od wielu tygodni trwa susza, a Polacy wciąż napływają z Europy za chlebem, mimo utworzenia na nowo Królestwa Polskiego po zaborach.
Nastał październik, zbliża się kolejna dostawa zegarków 57th Illinois Watch Company dla Hartman's Company. Wszystko idzie w dobrym kierunku, do momentu, gdy do Mollie Knox przychodzi list od prawnika Pana Hartmana. Zack (Zachariusz) Kazmarek sieje w Molly postrach i grozę od trzech lat. Dziewczyna jest przerażona nagłym wezwaniem, a jeszcze bardziej propozycją jedynego kontrahenta o sprzedaż mu całej fabryki zegarków. Do podjęcia decyzji pozostaje jej tylko tydzień, a propozycja wygasa w poniedziałek równo o 9:00 w chwili dokonania transakcji dostawy zegarków.
Dziewczyna urodziła się pod szczęśliwą gwiazdą, bowiem jej pracownicy to przyjaciele zmarłego przed trzema laty ojca panny Knox. Każdy z nich jest niestety w jakimś stopniu kaleką wojennym lecz dzięki swojemu niewidomemu prawnikowi, Mollie udaje się rozwikłać zagadkę pośpiechu zleceniodawcy. Część ziemi, na której stoi sklep Hartmana należy częściowo do dziewczyny, gdyż jej ojciec nie zdał aktu własności ziemi, co oznacza, że do transakcji nigdy nie doszło.
Właścicielka fabryki jest wściekła jak osa. Udaje się do domu swojej największej trwogi i ku jej zdziwieniu drzwi otwiera para staruszków w ubraniach gorszych niż dla robotnika fizycznego. Po krótkiej chwili zakłopotania dowiadujemy się o skrytej głęboko czułości, pracowitości, waleczności i troskliwości Zacka. Nic dziwnego prawda? W końcu jest Polakiem, a jego mama robi najlepsze pierogi i flaki na świecie. W tym momencie w Chicago wybucha pożar.
Molly postanawia ratować swój interes i biegnie co tchu do fabryki. O dziwo nie jest sama, a w trakcie jednego z większych wybuchów Zachariusz wyznaje swoją miłość do dziewczyny. Po ogromnym katakliźmie jakie strawiło miasto Molly zdołała uratować towar i maszyny, jednak pozostała bez dachu nad głową, a towarzystwa ubezpieczeniowe ogłaszają jedne po drugim upadłość finansową.
Czy dziewczynie uda się wywalczyć o swoje i znów stanąć na nogi? Czy Zack zdoła udowodnić swoją bezgraniczną polską miłość do dziewczyny? Czy Mollie dokona właściwego wyboru?
W tej powieści nie ma nudy, od początku do końca coś się dzieje. Są wzloty i upadki. Dialogi, opisy, barwne postaci, rys historyczny, wszystko to sprawia, że czujesz jakbyś tam był. Przy czytaniu tej powieści przyda Ci się kubeł wody.. spocisz się od tylu emocji, które nam daje.
Nie obniżaj poprzeczki. Jeśli będziesz nas niańczyć, ucierpi na tym nasza męskość. Stracimy swoją dumę, a to przecież najcenniejsza rzecz, jaką posiada mężczyzna. Duma buduje mosty. Stanowi podstawę marzeń oraz ochronę przed nawałnicami. Sprawia, że co rano mamy ochotę wstawać z łóżka i wyruszać na poszukiwanie dam, które moglibyśmy ocalić przed atakiem smoków. Dopóki posiadamy dumę, dopóty nosimy w sobie światło, które rozjaśni nasze życie na kolejne tysiąc dni.
Jeśli zapomniałeś o czym pisałam w poprzedniej recenzji powieści Elizabeth Camden zapraszam w to miejsce, znajdziesz tam również króciutką biografię autorki.
tytuł: Chicago w ogniu
autor: Elizabeth Camden
ilość rozdziałów: 33
ilość stron: 393
przełożył: Martyna Żurawska
wydawnictwo: Dreams (2017)
ocena: 4/5


Komentarze
Prześlij komentarz